Był piękny urodą Boga;
lodowate oczy,
co oglądały przemoc
i godziły się na nią;
cielsko zbyt wielkie
i majestatyczne jak na klatkę,
w której go trzymano;
przechadzał się
w cieniu własnej masy,
podnosząc za każdym nawrotem
pomięty kwiat pyska,
by spojrzeć m w twarz
niewidzącym wzrokiem. Był
koloru księżycowego światła
na śniegu i tak cichy jak
światło księżyca, lecz oddychał
tak, jak w naszym pojęciu mógłby
oddychać Bóg zamknięty w klatce
człowieczej definicji, cierpiący katusze
na myśl o nieskończoności, która nie powróci.
lodowate oczy,
co oglądały przemoc
i godziły się na nią;
cielsko zbyt wielkie
i majestatyczne jak na klatkę,
w której go trzymano;
przechadzał się
w cieniu własnej masy,
podnosząc za każdym nawrotem
pomięty kwiat pyska,
by spojrzeć m w twarz
niewidzącym wzrokiem. Był
koloru księżycowego światła
na śniegu i tak cichy jak
światło księżyca, lecz oddychał
tak, jak w naszym pojęciu mógłby
oddychać Bóg zamknięty w klatce
człowieczej definicji, cierpiący katusze
na myśl o nieskończoności, która nie powróci.
[R. S. Thomas]
