Śpi do południazwinięta w kłębek zmiętego
minionego tygodnia
a potem tak wolno
prują się minuty
jakby nas nie było
w tik tak wyłączonego budzika
po obiedzie wychodzi z siebie
na ciche leniwe ulice
na ławkę podpartą niebem
rozciąga niewidzącymi oczyma
i czeka sama nie wie na co dlaczego
i
może myśli wypocznę
w następną niedzielę
i
spotka mnie i będzie
może myśli wypocznę
w następną niedzielę
i
spotka mnie i będzie
[Zuzanna Przeworska]