Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zbigniew Jankowski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zbigniew Jankowski. Pokaż wszystkie posty

POWITANIE WYSP KANARYJSKICH

Podnieś
ten toast
pomału jak słońce.

W nim
jak w łakomej źrenicy
przesuwają się plaże
Wysp Kanaryjskich,
zlatują się domy -
stada rajskich ptaków,
ciszej niż mrużenie powiek.

Ta cisza trzepoce w palcach, ramionach,
nabrzmiała i rwąca.

Aż otwierają się żyły,
twoje morze wylewa,
złotym spazmem przestrzeni
jednocząc cię ze wszystkim.

To jest ocean.
To jest ocean.
Za kilka godzin Zwrotnik Raka. Tropik.
Nie pisze się wierszy, gdy pisze się jawa.

                                                Zbigniew Jankowski

SZTUKA PISANIA MORZEM

Choćby ci cały ocean przeciekł przez palce,
choćby zanurzył się, zamienił
w wodę, którą
w sześćdziesięciu pięciu procentach
jesteś, 

choćbyś go przeorał jak orka
do góry kilem,
w codziennym trudzie
udeptał, zadeptał
na beton -

musisz pojąć,
że dotykalne morze 
jest cieniem prawdziwego,
że jak trzepocąca powieka,
jak ślepy nietoperz
szuka swego oka.
                              Zbigniew Jankowski


ŻYWY BŁĘKIT

Płynę pod wiatr,
biorę życie w nozdrza i skórę.
Bez słowa
krzyczę w Atlantyk.
Na to spotkanie
przyszły delfiny z małymi.
Razem głupiejemy ze szczęścia.
Wyłącza się świadomość - 
nastaje czyste istnienie.
Statek chyli się głęboko,
obiema burtami
bierze żywy błękit
i daje siebie,
jak źrebak się tarza 
i dławi wszechświatem.
Zbigniew Jankowski