STRÓŻ?

Bóg posłał anioła, żeby mnie pilnował
z wiecznym piórem pod skrzydłem i w zielonej czapce
a ja go wziąłem za chłopca do posług
by parzył mi herbatę i przynosił kapcie

Z anielską cierpliwością zabrał się do pracy
strzegł, chronił, bronił i na zimne dmuchał
a ja, dumny z siebie, nie myślałem wcale
że to nie on mnie, a ja jego powinienem słuchać...
[Ks. Tomasz Opaliński]

ŚWIATŁO

 



Tak długo promieniujesz światłem srebrzystym,
dopóki kochasz -
i nigdy śnieg nie spadnie w twoim sercu czystym.
Dzień nowy promienną rozbłysnął jasnością,
wszystko jaśnieje!
Ach, tys moim niebem - olśniewasz pięknością!

Tak bardzo kocham łąki, dal i słońce -
lecz gdyś ty nadeszła,
wtedy nawet gwiazdy zagasły błyszczące!

płyną dni pełne twojej obecności...
[Janis Rainis]

POBLASK

Na liściach śliski, szklisty poblask.
Pni drzewnych smukłe, wielokrotne,
tkanką zieleni spięte, wspięcie.
Gałęzi czarnych gęsta krata,
tkanką zieleni przysłonięta,
przez którą jednak mży poświata słońca,
gdy z trudem mgły obłoków rozcina
jego rozbłysk, poblask na liście śliski,
szklisty kładąc.
[Stanisław Dąbrowski]

ANIOŁ

Czemu leciał tak nisko ten anioł, ten duch
Sięgający piersiami skoszonego siana?
Wiatr rozgarniał mu skrzydeł świeżący się puch,
A od kurzu miał ciemne jak Murzyn kolana...

Włos jego - hartowana w niekochaniu miedź!
Oczy płoną, miłosnym nieskalane szałem!
Snem wezbrała mu w skrzydłach niewiadoma płeć,
Kiedy lecąc sam siebie przemilczał swym ciałem...

Możem zbyt go zobaczył lub uwierzył zbyt,
Bo w niechętnej zadumie przystanął w pół drogi...
I znów w oczach mu błysnął nieczytelny świt,
Gdy do lotu pierś tężył i prostował nogi.

Rosa jeszcze mu ziębła na wargach, a on
Już piętrami swych skrzydeł ku niebu się wzbielił
I ogarom ciała oddał bezmiarom na strwon,
A jam się do niebiosów wówczas onieśmielił...

Odtąd, gdy wchodzę z tobą w umówiony park,
Gdzie światła księżycowe do stóp nam się łaszą -
W twych wargach szukam jego przemilczanych warg
I nie wiem, co się dzieje z tą miłością naszą?...
[Bolesław Leśmian]