SPÓJRZ

Spadł mi właśnie pod nogi liść złoty,
zaraz za nim czerwony się kładzie,
w koszu jabłka aż kuszą zapachem
i stąd radość, że tyle ich w sadzie.

A ta ścieżka, co do sadu wiedzie..
Co dzień widzę ją w innej odsłonie,
najciekawsza jest wtedy, gdy biegnie
przez codzienność w złocistej koronie.

Chociaż lubię ją nawet i w deszczu,
gdy zasnute jest mgłą jej oblicze,
no, bo przecież za srebrną zasłoną
może znaleźć tysiące zachwyceń.

Ot, na przykład ta kropla, co spada,
zostawiając srebrzystość na liściu,
ileż pragnień potrafi nasycić,
ileż tonów rozdźwięczyć w zaciszu.

Czy nie sądzisz, że jest echem ziemi
lub drobiną rzuconą w fal morze.
Jak usłyszysz to wszystko, to dobrze,
bo tak wiele o wszystkim czas powie.

Łaskawości od świata Ci życzę,
niezależnie czy w słońcu, czy w deszczu,
barw szelestu, odcieni najśmielszych,
które myślą i duszą akceptuj.
                                     [z netu]

JESIENIĄ CORAZ CIEMNIEJ W LESIE...

Jesienią coraz ciemniej w lesie,
spadają liście z drzew.
Jesień swoje skarby niesie,
coraz ładniej w lesie jest.
Dzieci liście zbierają,
do albumu wkładają je.
A dlaczego tak robią?
Pamiątkę z jesieni chcą mieć.
                                    [Gabrysia Sołdek]

CZTERY ŚWIECIE


Cztery świece spokojnie płonęły. Było tak cicho, że słychać było jak ze sobą rozmawiały.
Pierwsza powiedziała: - Ja jestem POKÓJ. Niestety, ludzie nie potrafią mnie chronić. Myślę, że nie pozostaje mi nic innego jak tylko zgasnąć.
I płomień tej świecy zgasł. 
 
Druga: Ja jestem WIARA. Niestety nie jestem nikomu potrzebna. Ludzie nie chcą o mnie wiedzieć, nie ma sensu, żebym dalej płonęła.
Ledwie to powiedziała, lekki powiew wiatru zgasił ją. 
 
Trzecia: Ja jestem MIŁOŚĆ. Nie mam już siły płonąć. Ludziom nie zależy na mnie i nie chcą mnie rozumieć. Nienawidzą najbardziej tych, których kochają - swoich bliskich.
I nie czekając długo i ta świeca zgasła. 
 
Nagle do pokoju weszło dziecko i zobaczyło trzy zgasłe świece. Przestraszone zawołało: Co robicie? Musicie płonąć! Boję się ciemności!
I zapłakało. 
 
Wzruszona czwarta świeca powiedziała: Nie bój się! Dopóki ja płonę zawsze możemy zapalić tamte świece. Ja jestem NADZIEJA.

Z błyszczącymi i pełnymi łez oczyma, dziecko wzięło świecę i zapaliło pozostałe świece.
Niech nigdy w naszych sercach nie gaśnie Nadzieja i każdy z nas jak to dziecko, niech będzie narzędziem, gotowym swoją Nadzieją zawsze rozpalić Wiarę, Pokój i Miłość.
 

GWIAZDY...KSIĘŻYC...I MARZENIA

                              Spoglądam w gwiazdy
                                     Są tak piękne
                           Swym blaskiem przyciągają
                                    Lecz cóż z nich
                                Skoro przypominają
                                      Tą odległość

To one - co noc odwiedzają
Co noc myśli Twoje przesyłają
A ja tylko na nie patrzę
Westchnieniem się raczę
I łzy ronię gdyż daleka
Do Ciebie jest droga

Księżyc drogę oświetla i wskazuje
Ale co z niej
Kiedy tam nigdy i tak nie dojdę
Myślami jedynie mogę sięgnąć
Marzeniami powędrować
Po obłokach niebios

Więc posłucham ciszy
To ona do siebie przytuli
Ukoi ból łzę osuszy
Swym delikatnym szeptem
Kołysząc do snu
melodię nocy zanuci
                                                       [Anna Norman]